Bezsernik kokosowy z bananem i żywność certyfikowana eko

Bezsernik kokosowy z bananem i żywność certyfikowana eko

Nie bardzo lubimy żywność eko, już zdobycie się na zmianę nawyków, ograniczenie cukru, samodzielne gotowanie, odłożenie przetworzonej żywności jest trudne. A dodatkowe szukanie żywności certyfikowanej i płacenie za niej grubych pieniędzy? No właśnie, jest to kwestia polemiki. Zawsze byłam sceptycznie nastawiona do ekożywności. Z prostej przyczyny, każdy może zaprojektować znaczek eko i oznaczyć nim produkty. Mało tego nie musi nawet projektować logo wystarczy napisać “bio”, “eko”, organiczna.

Jak świadomie kupować eko?

Jest tak jak piszę, najwięcej zawirowań jest z olejami kokosowymi, na przykład oliwa z oliwek extra virgin musi być sprawdzona i zatwierdzona odgórnie. Z olejem jest nieco inaczej, może być z jednej strony rafinowany, bezzapachowy, a z drugiej extra virgin czyli tłoczony na zimno, zapachowy, nierafinowany. Są jeszcze inne “odłamy” jak na przykład olej teoretycznie tłoczony na zimno pozyskiwany z wiórek kokosowych. Praktycznie wiórki te zostały najpierw poddane bardzo wysokiej temperaturze, więc jakie- na zimno? Wszystkie te oleje są dopuszczalne na rynku, ktoś kupi za 10 zł w najtańszym dyskoncie, a ktoś w certyfikowanym sklepie za 100 zł i myślą, że obaj mają tak samo supermodny, zdrowy olej.

Olej kokosowy, nierafinowany, extra virgin

Niestety nie jest tak, pisałam Wam już kiedyś, że należy szukać olejów tłoczonych na zimno, na których widnieje napis “extra virgin” wszystkie inne to najczęściej jakieś “podroby”. Moja ostrożność wynika z jednej rzeczy, chce wiedzieć za co płacę. Nie cierpię oszustwa, jeśli kogoś nie obchodzi co je to ok! Ale jeśli ktoś się dowiaduje, że olej kokosowy jest zdrowy i kupuje nieświadomie badziewny rafinowany to już może zirytować.

Po co mi eko produkty?

I teraz sedno sprawy, po co kupować drogie produkty? Przyjrzałam się temu od strony badań naukowych, jak zawsze. Ekożywność natrafia na krytykę z racji tego, iż pestycydy z sąsiadujących pól mogą dostawać się do ekologicznych. Niestety nigdy nie będziemy żyć w kryształowych bańkach odcięci od wszystkiego co “nieczyste”. Mimo to jest to żywność uprawiana na naturalnych nawozach, bez użycia pestycydów.

Lekarze postanowili zrobić obserwacje na dwóch grupach: kontrola i badawcza. Grupa badawcza to rodziny, które dawały dzieciom żywność ekologiczną. Grupa kontrolna to rodziny karmiące dzieci żywnością konwencjonalną. Dieta ekologiczna to taka, której produkty oznaczone znaczkiem bio stanowią 75% spożycia. Konwencjonalna natomiast to taka, w której 75% diety nie stanowi żywność organiczna.

Dzieci przez 3 dni spożywały kolejno dietę organiczną lub konwencjonalną. Prowadzono pomiar pestycydów u dzieci na diecie eko, wykazało on dużo poniżej “czerwonej granicy”wyznaczonej przez Agencję Ochrony Środowiska Pestycydy wynosiły 1/6 ilości wykazanej u dzieci na diecie konwencjonalnej, te zaś czterokrotnie przekroczyły “czerwoną linię”. Badania te wykazały, że dzieci na diecie eko miały znacząco mniej toksycznej substancji w organizmie.

Niestety nie wiadomo jakie konsekwencje ma to w praktyce. Naukowcy jednak mówią wyraźnie, żeby odcinać się od zanieczyszczeń jak się da. Lepiej zapobiegać, niż czekać na konsekwencje.

Po czasie przeprowadzono podobne badania, które dały te same wyniki, lecz bardziej szokujące. Obserwowano stężenie pestycydów w organizmach dzieci na diecie konwencjonalnej, były obecne. Zmieniono im dietę na organiczną, pestycydy po paru dniach zmniejszyły się do minimum. Po kolejnych paru dniach wprowadzono ponownie dietę konwencjonalną. Okazało się, że u części z nich poziom pestycydów wzrósł dwukrotnie w stosunku do stanu sprzed diety bio, mimo tej samej żywności co pierwotnie. U pozostałej części szybko wrócił do stanu początkowego.

Realne zagrożenie

Zachorowania na choroby cywilizacyjne mają odzwierciedlenie w zanieczyszczeniu środowiska szczególnie postępującym w ostatnich 50 latach. Dlatego argument “mój dziadek palił, pił i jadł tłuste mięcho dożywając 100!” wcale do mnie nie dociera. W latach ’50 wieku XX jeszcze nie były znane doniesienia o dużym ryzyku zachorowalności na raka poprzez palenie tytoniu. Zmieniło się to kiedy lekarze sami będący palaczami udowodnili, że palenie jednej paczki papierosów dziennie zwiększa prawdopodobieństwo raka trzydziestokrotnie. Dopiero 22 lata musiały minąć, aby rząd brytyjski podjął inicjatywę w kierunku ograniczenia palenia. Rak w naszym organizmie rozwija się 4 do 5 lat.. Można dokonać łatwej kalkulacji. Dlatego pomyśl o sobie. Zastanów się po raz kolejny. Mieć czy być? Najadać się, zapewnić szczęście swoich kubkom smakowym. Czy całemu organizmowi, który ma służyć do długich lat życia.

Jak rozpoznać produkty eko?

No i najważniejsze, produkty eko to takie, które są oznaczone specjalnym Certyfikatem Rolnictwa Ekologicznego. Mogą być różne, nie znam wszystkich, ale te pewne umieściłam poniżej. Jeśli chodzi o marki to ja najbardziej ufam BioPlanet. Denerwuje mnie kiedy “renomowana” marka ma olej zarówno rafinowany i jak i nierafinowany w swoich zbiorach. To dla mnie mało wiarygodne. Powiedzmy sobie szczerze olej rafinowany to po prostu olej bezwartościowy, jeśli nie- szkodliwy. I firma która chlubi się produktami zdrowymi nie powinna się zniżać do produkcji rafinowanych, po prostu. Nie daj się zwieźć chwytom reklamowym bio, eko bez certyfikatu, lepiej kupić zwykły produkt. Oczywiście również w dyskontach i supermarketach znajdziecie żywność eko. Mało tego czasem będzie ona w podobnych cenach, warto sprawdzać 😉

Certyfikat Rolnictwa Ekologicznego

Bezsernik kokosowy z bananem

(bezglutenowe, wegańskie)

Składniki na okrągłą formę o średnicy 26 cm:
Spód
Szklanka płatków gryczanych 
szklanka zalanych wrzątkiem daktyli
3 łyżki kakao
1 łyżeczka oleju kokosowego
1 łyżeczka cynamonu

Masa
1 szklanka kaszy jaglanej
2 szklanki wody
1 puszka schłodzonego mleka kokosowego
sok z 1/2 cytryny
4-5 łyżek ksylitolu
2 dojrzałe banany
1/2 szklanki kokosu

Wierzch
1/2 szklanki daktyli lub rodzynek
50 ml wody
Popping gryczany do posypania

Przygotowanie:
Daktyle zalać wrzątkiem minimalnie ponad powierzchnię i odstawić na 15 minut. Zmiksować razem z wodą oraz resztą składników na spód. Powstałą masą wyłożyć na spód naczynia lekko wilgotnego. Włożyć do rozgrzanego na 180 stopni C piekarnika i piec przez 15 minut.
W tym czasie kaszę jaglaną dokładnie opłukać pod gorącą wodą. Przełożyć do garnka, zalać 2 szklankami wody i gotować przez 20 minut. Do kaszy dodać 2 łyżeczki oleju kokosowego.
Banany pokroić w plasterki, skropić sokiem z cytryny i ułożyć na spodzie.
Do ugotowanej kaszy dodać ksylitol, mleko kokosowe z puszki i blendować na gładką masę.
Powstałą masę przelać do tortownicy, wyrównać, odstawić do ostygnięcia.
Składniki na polewę zmiksować, rozprowadzać na wierzchu, posypać poppingiem. Smacznego!

Podobało Ci się?

Jeśli podobał Ci się ten post, choć odrobinę, a drobniaki walają Ci się po portfelu wiesz już jak je spożytkować. Każda drobna suma dorzucona do naszej “skarbonki” to duży krok w lepszą stronę zarówno naszej jak i Twojej przyszłości! Razem twórzmy Narwaną Zieleninę!
Jeśli nie wiesz na czym polega Patronite zapraszamy tu. 🙂

Bibliografia:
Antyrak: nowy styl życia- David Servan-Schreiber
Jaglany detoks- Marek Zaremba
Apteka żywności- Carper Jean
Dobre bakterie – Robynne Chutkan


Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o