Medytacja i jej drogi

Medytacja i jej drogi

Z natury jestem choleryczką, zawsze było mi ciężko zachować zimną krew. Kierowałam się emocjami oraz byłam impulsywna, zresztą dalej jestem “Narwana” jak to określił mój Łukasz. Jednak nauczyłam się z tym żyć, mało tego- polubiłam siebie taką właśnie roztrzepaną. Co więcej nie przyszło to od razu, wymagało ode mnie sporo pracy. Długiej wędrówki przez życie.

Moją drogą ku uzdrowieniu i wyciszeniu wewnętrznemu od dawien dawna była medytacja. I nie jest to medytacja rozumiana jako “igranie z ciemnymi mocami”.

Kiedyś używałam określenia- joga, ale zrozumiałam, że joga dotyczące filozofii indyjskiej ujęte w bardzo szerokim kontekście. Oto dlaczego zaprzestałam powyższego nazewnictwa. Dla mnie było to wyciszenie, naciąg i odprężenie ciała, utrzymanie go w jak najlepszej kondycji.

Dlatego bardziej adekwatne jest określenie medytacji. Gdyż czynność ta sprawia, że wsłuchujesz się w swój wewnętrzny głos. Co więcej- uciekasz do krainy szczęśliwości, odnajdujesz swoją Mekkę. W dodatku wyzwalasz w sobie pozytywne emocje, wspominasz, i wizualizujesz. Zmierzasz ku harmonii ciała i umysłu, z dala od świata jego problemów i wszechogarniającej presji.


Fot: Witalis Szołtys

Skutkuje to odczuciem wolności, co utrzymuje Cię w przekonaniu, że tak już być musi!

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o