Narwane glutenowe papryczki i skrajne mody

Narwane glutenowe papryczki i skrajne mody

Ten post jest wyrazem mojego zdziwienia, gdyż targają mną sprzeczne uczucia. A wszystko w oparciu o obserwacje, które poczyniłam należąc do wielu różnorodnych grup “fejsbukowych.” Winny zawsze się znajdzie, tym razem jest to gluten oraz wiele innych “nietolerowanych” z różnych przyczyn substancji, czy słusznie?

Modni za wszelką cenę

Moda przychodzi i odchodzi. Żyjemy w świecie przepychu, dobrodziejstw materialnych, mało co nas zaskakuje, mało co zachwyca, co więcej mało co obchodzi. Mało mamy czasu, bo pędzimy w ślepym galopie. W związku z czym dajemy sobie przyzwolenie na bylejakość jedzenia, stylu życia. Mało się wysypiamy, a raczej zarywamy noce. Jemy mało wartościowe jedzenie, a raczej śmieciowe. Zwykliśmy usprawiedliwiać się ambicją jaka nami kieruje, a tak naprawdę często chcemy mieć więcej pieniędzy na dobra materialne. Nie ma w tym nic złego, jeśli tylko nie robimy tego kosztem zdrowia, które odbija się nie tylko na nas, ale i na naszych bliskich.

Panuje moda na bezglutenowe jedzenie, na weganizm, na dietę bez-cukrową, na liczenie kalorii, na bycie eko. I wszystko to jest super zwłaszcza jeśli jednocześnie pomagamy naszej planecie. Jeśli jednak te wszystkie mody oscylują wokół chemii i żywność przetworzonej, sztucznych zamienników to nie ma szans, abyśmy żyli w równowadze i zdrowiu, ani my, ani dzieci. Troska o Ziemię to wspaniała rzecz, ale warto żyć świadomie i wartościowo, bo w przeciwnym razie mody przeminą, a my wrócimy do punktu wyjścia.

O co tak naprawdę chodzi?

Ciągle i niezmiennie chodzi o świadomość. Ludzkość od zarania dziejów jadła gluten i piła krowie mleko. Czy sądzisz, że w ciągu półwiecza pogrzebaliśmy 10 tysiącleci ewolucji dietetycznej człowieka? Nie ma się nad czym długo zastanawiać. Zatraciliśmy coś bardzo ważnego, równowagę wewnątrz naszego mikrobiomu. Jeśli nasz mikrobiom, który odpowiada przede wszystkim za nasz układ odpornościowy oraz zdolność trawienia pokarmów, a więc i za tycie.

Mała bioróżnorodność mikroflory spowodowana jest dietą bogatą w cukier, produkty skrobiowe, nadmiar antybiotyków i leków oraz przetworzonego jedzenia. Jak możemy oczekiwać, że przekażemy dzieciom zdrowie i odporność skoro uciszamy nasze dobre bakterie jelitowe? A wokół siebie tworzymy sterylną warstwę, nic dziwnego, że dzieci mają alergie, nietolerancje, choroby. Staramy się zamknąć je i nas samych w szklanych bańkach!

Nietolerancje istnieją i trzeba się z nimi borykać. Jednak nie przetworzonym jedzeniem z dopiskiem “bezglutenowe”, ale najprostszymi składnikami i samodzielnie zrobionymi daniami. Po co kupować mix mąk w którym jest wszystko? Nie lepiej kupić mąkę jaglaną, amarantusową, z tapioki, ciecierzycy bądź gryczaną i samemu zrobić mix bez chemii? Zamiast wegańskich klopsów, które są tak samo “zdrowe” co niby mięsne parówki nie lepiej kupić kaszę, warzywa i fasolki, a następnie samemu usmażyć, bądź upiec danie?

Nauczyliśmy się wygody i bez- myślenia. Po co planować jeśli supermarkety oferują wszystko za bezcen? Niestety ten bezcen ma swoją cenę… Widząc katastrofę, prawdziwą pandemię otyłości, alergii i chorób dalej pędzimy na oślep. Myśląc, że damy radę to obejść, JAKOŚ! To trochę za mało.

Możemy tłumaczyć się brakiem czasu, niewiedzą, nieumiejętnością, faktem, że nam się po prostu należy, że zasłużyliśmy. Owszem, ale na życie w zdrowiu, bez dolegliwości po jedzeniu, życie w równowadze psychicznej, na czystej planecie!

A dziś na przekór wszystkiemu papryczki z kaszą jęczmienną, bo lubię gluten i służy mi on!

Glutenowe papryczki

(wegańskie)

Składniki:
200 g kaszy jęczmiennej
10 papryczek
słoiczek zielonego groszku
500 g pieczarek
3 cebule
2 marchewki
olej rzepakowy do smażenia
szczypta chili, pieprzu
łyżeczka soli himalajskiej

Przygotowanie:
Cebulę obrać i posiekać w kostkę. Smażyć na patelni, aż do zarumienienia. Dodać obrane i posiekane pieczarki. Smażyć do odparowania wody.  Następnie dodać obraną i startą na grubych oczkach marchewkę, dusić do miękkości razem z przyprawami. Kiedy zmięknie dorzucić groszek, wymieszać i doprawić.

Papryki wydrylować, umyć, włożyć do naczynia żaroodpornego, piec nastawić na 180 stopni. Do papryczek włożyć farsz, zakryć ogonkami, naczynie zamknąć i piec. Długość pieczenia zależy od preferencji, jedni pieką koło godziny, ja nie cierpię rozgotowanych warzyw, dlatego daję na około 10 minut do pieca, aby papryka delikatnie się zagrzała, to wszystko 🙂

Uwielbiamy je jeść polane sosem pomidorowym, robimy go tak samo jak pomidorówkę, oczywiście bez ryżu.

Smacznego Wam życzę 😉

Bibliografia:
Dobre bakterie – Robynne Chutkan
Cicha władza mikrobów – Alanna Collen  
Historia wewnętrzna- Giulia Enders 

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o