Odporność równa się sezonowość?

Odporność równa się sezonowość?

O odporności najgłośniej jest kiedy zbliża się sezon jesienny. Całą nasza energia skupia się na tym, aby faktycznie układ immunologiczny nas nie zawiódł. Zaczynamy czytać o tym jak ją wzmocnić i jak sprawić by jesienna aura nie przejęła kontroli ani nad naszym zdrowiem ani samopoczuciem.

Odporność na hura?!

Szukamy szybkich i skutecznych rozwiązań, chcemy być pełni energii, żyć pełnią życia. Wynika to z naszej ambicji, determinacji, pracowitości, a często również z niecierpliwości i pędu życia. Sami dokonujemy hierarchii wartości i wyznaczamy swoje cele. Sami, ale i często podświadomie lub świadomie kierowani opinią społeczeństwa. Bywa, że i presją. Czymkolwiek się kierujemy i czym żyjemy, wszyscy wagę przywiązujemy do tego aby nasz organizm i jego układy współdziałały ze sobą harmonijnie. Oczywiście nie wszyscy robimy to skutecznie, nie wszyscy świadomie, nie wszyscy wiemy jak.

Nie uważam się za eksperta, ale pragnę dzielić się moimi sposobami, które jak widać zdają egzamin, bo faktycznie, rzadko choruję, a jeśli już to na tyle łagodnie, że starcza jedynie polopiryna i dodatkowa dawka snu. I sądzę, że życie pośród dzieciaków to istny test odporności. Odporność jest również na świeczniku przy takie skali COVID- 19 jaką mamy teraz. Jak więc zadbać o siłę swojego organizmu, jak zachować równowagę?

Na początek warto uświadomić sobie, że równowaga to ciągły proces, nie skokowy, nie SEZONOWY. O odporność nie wystarczy się troszczyć od święta. Dlatego właśnie jest nieskuteczna. Nie wystarczy wypić herbatę z cytryną czy najeść się czosnku. Należy znać mechanizmy nabywania odporności i pamiętać, że odporność nie jest zawarta, ani w jednej ani w nawet garści tabletek czy suplementów. A więc? Zawiera się w całym naszym stylu życia, w codziennych wyborach i w tym co nami kieruje.

Skomplikowane? Jeśli to nazbyt zaczarowałam to już się poprawiam. Po pierwsze dbać o odporność to dbałość o jelita, czyli centrum naszej ochrony. To znaczy unikanie przetworzonej żywności nie tylko mowa tu o fast foodach, ale również o gotowcach ze sklepu. Najrozsądniejsza droga to najprostsze produkty, które tworzycie po swojemu. Przetworzona żywność, a więc i cukier w niej zawarty utrudnia pracę jelit i osłabia je, tym samym naszą wewnętrzną barierę przeciw bakteriom i wirusom oraz wszelkim drobnoustrojom chorobotwórczym. Im jedzenia ma prostszy, krótszy skład tym lepiej, pamiętajmy o tym przy zakupach. Jednak nawet przy niezdrowych zachciankach dobrze je równoważyć codzienną dawką warzyw i owoców, to bardzo istotne!

Twórzmy posiłki od podstaw. Wiem, że każdy jest zapracowany i zagoniony. Nie mówię o tym, aby codziennie lepić pierogi, ale o tym, że szybkie potrawy są zdrowe i pełnowartościowe. Każdy znajdzie na nie chwilę! Jestem dumna z moich koleżanek, które zainspirowały się zdrowym żywieniem i codziennie mogę podziwiać ich śniadaniówki pełne warzyw, owoców, orzechów i pełnowartościowych produktów!

Po drugie odpowiednia dawka błonnika! To jego brak jest sprawcą źle funkcjonujących jelit. Jeśli centrum naszego ciała źle pracuje cały organizm zdaje się być nieszczęśliwy. To właśnie błonnik odpowiada za przesuwanie treści pokarmowych, jak to mówią na reklamach “miotełka dla naszych jelit”. I coś w tym jest! Przyczyną otyłości (a więc i źle działających jelit) jest niedobór błonnika, jak donoszą współczesne badania. Jak widać wszystko kręci się wokół jelit, czy tego chcemy czy nie. A więc dorzućmy do naszej diety mielony len, płatki owsiane górskie, nasiona chia, otręby. Nie gotowe mieszanki, ale osobno każdy składnik, dorzućcie go do owsianki, do niej suszone bądź świeże owoce i dzienna dawka błonnika zaspokojona! <3

Po trzecie odpowiednia ilość snu. Pracujemy za dużo, sen to jedyny moment odcięcia się i regeneracji, tak na 100%. Bez odpowiedniej dawki snu ciężko jest skupić, wykorzystywać swoje siły w pełni oraz cieszyć życiem. Warto się wcześniej położyć, a po 16 nie pić już kawy, aby nie rozregulować zegara biologicznego.

Po czwarte aktywność fizyczna, każdy z nas jest zmęczony i po pracy ma ochotę odpalić ulubiony serial, położyć się i mieć wszystko gdzieś. Ale nauczmy się planować i wprowadzać w życie małe aktywności, spacer po zakupy, parę minut jogi kilka razy w tygodniu i drobna przebieżka po parku. To niewielkie kroki, ale ogromne wzmocnienie ciała i umysłu I wielka duma z samych siebie!

Po piąte nawodnienie! Polubmy się z wodą, kranówką, bądź mineralną. Filtrowanie jej odziera ją z ważnych elementów, przez co przepływa bez echa przez nasz organizm. Dobrze też polubić stronę wodociągów ze swojego miasta, aby mieć świadomość czy przypadkiem nie zdarzyła się awaria. Ja codziennie piję dwa litry kranówki z cytryną i wszystko z nią ok!

Po szóste wypoczynek, pozwól sobie na reset, nie tylko sen jest ważny, ale i odmóżdżenie. Nie staraj się być zawsze idealny. Zapal świece, zjedz romantyczną kolację z ukochaną osobą i ciesz się chwilą. Nasz organizm jest jak maszyna, kiedy jednak śrubka wypadnie cały zaczyna szwankować. Tylko, że jest haczyk, nie zawsze od razu zdajemy sobie z tego sprawę, nie raz zagłuszamy sygnały, które od niego dostajemy, chociażby stosując leki przeciwbólowe. Dlatego warto robić regularne badania i sprawdzać kondycję wewnętrzną. Pamiętaj o równowadze!
Po siódme pamiętaj o pozytywnym myśleniu. Uwolnij się od stresu. Nie zawsze możesz od niego uciec, wręcz jest to niemożliwe. Jednak nie pozwól, aby zawładnął Twoim życiem. Naucz się nim sterować. Wyznacz sobie swoje pragnienia i wizualizuj je, przyciągaj dobre emocje, ludzi i zdarzenia. Wystarczy, że zamkniesz oczy 😉

Po ósme probiotyki, czyli wsparcie dla jelit, czyli kiszonki, jogurty, kefiry. Probiotyki to składniki diety, które odżywiają nasze jelita. I tym samym służą nam osłaniającą kiedy nasz organizm jest osłabiony przez antybiotyki. Należy pamiętać, że antybiotyki zawsze wpływają destrukcyjnie na nasz organizm, zabijają nie tylko złe bakterie, ale też wszystko co dobre, a w tym naszą odporność. Dlatego tak bardzo potrzebujemy wsparcia na co dzień.

Po dziewiąte kwas omega-3. Z kwasem omega- 3 i -6 jest tak, jak z naszym organizmem, musi panować równowaga czyli stosunek 1:1, niestety w naszej diecie przeważa ten drugi, zwłaszcza, kiedy jemy dużo mięsa, które przez zwierzęta karmione niewłaściwie jest pełne kwasów omega- 6. Omega-6 powoduje stany zapalne, zwiększa lepkość krwi, a także jest odpowiedzialny za kurczenie naczyń krwionośnych. W przeciwieństwie do, który zapobiega zlepianiu się płytek krwi, łagodzi stany zapalne i przeciwdziała uszkodzeniom komórek. Najbogatsze w omega- 3 są ryby, ale jest również obecny w dużej ilości w oleju lnianym.

Po dziesiąte suplementacja, Kiedyś pisałam dużo o wystrzeganiu się suplementów, ale tylko takich, które są zamiennikiem zdrowej i zrównoważonej diety. A także tych absurdalnych, jak zielona herbata czy oregano. Dlatego zadbaj o odpowiednią kolejność najpierw dieta, a potem jej uzupełnienie. Gdyby nie rozwój i możliwość suplementacji B12, weganie nie mogliby żyć zachowując zdrowie. Warto również zadbać o witaminę D, którą syntetyzujemy ze słońca, jednak sezon jesienno- zimowy nie sprzyja odpowiedniej dawce witaminy D z samego tylko słońca.

O te dziesięć aspektów dbajmy codziennie, nie zostawiajmy je na jesień, nasza odporność jest częścią wielkiej maszyny, stawianej na równi z pozostałymi organami i układami. Dbajcie o siebie, świadomie i nie dajcie się oszukać pozornej ochronie, która nigdy nie będzie w stanie zapewnić Wam zdrowia. Zostawiam Was z tą refleksją i życzę udanego sezonu jesienno- zimowego, w Waszych rękach jest to jak on się potoczy. 😉

Bibliografia:
Zdrowa lekkość brzucha – Robynne Chutkan 
Dobre bakterie- Robynne Chutkan 
Cicha władza mikrobów – Alanna Collen  
Jean Carper “Apteka żywności”
Jean Carper “Żywność twój cudowny lek”

Subscribe
Powiadom o
guest

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments